Bursztynowa Bistro w Warszawie

Na Nowym Świecie w Warszawie powstało jedyne serowe bistro w Polsce. To restauracja oraz sklep Bursztynowa Bistro. Miałam niezwykłą przyjemność spędzić w tym miejscu wspaniały wieczór w wyjątkowym towarzystwie. Co najważniejsze jednak, delektując się wybitnymi daniami i koktajlami, których punktem przewodnim są najwyższej jakości Polskie sery.

Bursztynowa Bistro to miejsce stworzone przez Spółdzielczą Mleczarnię Spomlek. Zapewne znacie tę firmę, bo istnieje na Polskim rynku od 1909 roku, a ich wyroby są powszechnie znane. Perełką są sery długodojrzewające i one są produktem flagowym oraz inspiracją do powstania potraw w Bursztynowa Bistro.

Sery długodojrzewające czyli Skarby Serowara to znane mi już wcześniej doskonałe sery: Bursztyn, Rubin oraz Szafir. Jak się dowiedziałam, sery te swój wyjątkowy smak zawdzięczają wyjątkowemu traktowaniu. Czy wyobrażacie sobie, że każdy krążek sera ma swoją pielęgniarkę? To ona dba codziennie, aby przypisane jej „do opieki” kawałki serów powstały idealne. Na początku kąpią się w ponad 30 – sto letniej solance, a potem leżakują pod ich czujnym okiem przez 3 miesiące aż do nawet 3 lat.

Każdy z tych serów ma różne wersje czasowe dojrzewania, ale wszystkie są wybitne w smaku. Więcej o nich poczytacie tutaj. Bursztynowa Bistro to jedyne miejsce, w którym możecie kupić limitowane edycje serów długodojrzewających. Ja się zakochałam w ich smaku. Gwarantuję Wam, że jeśli lubicie sery, doceniacie ich wyjątkowość i jakość to będziecie zachwyceni. Moje serce i podniebienie skradł dojrzewający 24 miesiące Bursztyn.

Co można zjeść w Bursztynowa Bistro?

Co oferuje swoim gościom Bursztynowa Bistro? Otóż same perełki i naprawdę pyszne dania i koktajle. W tym wpisie zobaczycie namiastkę menu. Jestem pewna, że to wystarczy, abyście zdecydowali sami wybrać się tam i delektować się serowymi specjałami, które oferuje szef kuchni Norbert Koch i koktajlami od Kuby Sapieja. Przyjemnie również spędza się czas w gronie profesjonalnej, ale niezwykle zgranej załogi. Tutaj brawa dla menadżera restauracji – Michała Rozkwitalskiego.

Kolacja w Bursztynowa Bistro

Na początek muszę napisać o przepięknym wnętrzu tego miejsca. Jest zdecydowanie spójne z tematem – jakościowy produkt równa się z wnętrzem przepięknym i wykonanym na najwyższym poziomie. Nie zrobiłam niestety zdjęcia zewnątrz lokalu, które także razem z ogródkiem pięknie się prezentuje.

Bursztynowa Bistro

A kolacja… czytajcie i patrzcie sami. Na początek na stołach przygotowane były deski serów z owocami. Welcome drink to negroni sbagliato (tzw. pomylone negroni). To połączenie słodkiego czerwonego wermutu z gorzkim bitterem i prosecco, dekorowany przekąską – chipsem serowym.

Bursztynowa Bistro
Negroni sbagliato

Następna była przepyszna, lekka i letnia sałatka „Skarby Serowara”, w której były wszystkie trzy rodzaje serów długodojrzewających oraz świetny orzeźwiający dressing mango. Koktajl na bazie alkoholu z wytłoków winogron, syropu kolendrowego oraz sody mystic mango thomas henry, udekorowany chipsem z Szafira oraz oliwą chilli.

Następnie wjechała (kolokwialnie mówiąc/pisząc) zupa serowa. Składa się także z trzech rodzajów sera i (również kolokwialnie mówiąc/pisząc) – rozwala na łopatki. Po prostu musicie jej spróbować. Koktajlem sparowanym do zupy była wariacja na klasycznej wódce sour (bazując na produkcie z gorzelni z Krzeska oddalonego od Radzynia o zaledwie 40 km – wódce Chopin) – wzbogaconą o smak rokitnika. Kieliszek koktajlowy, w którym ten koktajl był serwowany został oprószony serem Bursztyn (podobnie jak sól przy serwowaniu Margarity).

Zupa serowa

Dania główne

Kolejne danie to sandacz z sosem serowym, puree ziemniaczano – szafirowym oraz kawior z sera Bursztyn. Nie ukrywam, że już byłam mocno, chociaż pysznie najedzona to coraz trudniej zjadało się wszystko z talerza. Zwłaszcza, że wiadomo było, że to nie koniec…

Sandacz

No właśnie. I teraz zaserwowano drugie danie główne… Kolejne danie pyszne, aż szkoda było nie zjeść wszystkiego. Makaron garganelli z kurkami, bobem oraz grudkami „Skarbów Serowara”. To jest takie połączenie smaków, że nie może się nie udać. Bajka po prostu.

To oczywiście nie był koniec. Koniec był totalnie niespodziewany! Deser to zestawienie tiramisu z dodatkiem sera Rubin. Jak pewnie wiecie dla mnie deserów może nie być w ogóle, tak ten skradł moje serce! Przepyszny! Zresztą, nie było to tylko moje zdanie wśród gości kolacji.

Serowe tiramisu

I jeszcze ostatni koktajl to połączenie ginu Bombay, likieru Etiuda kwiat bzu i limonkowego kordialu. Wszystko zwieńczone błyszcząca oliwa serową. Jest to koktajl zapowiadający nowe barowe menu, które pojawi się już niebawem. Nazywa się Łąka i jest inspirowany fragmentem wiersza Bolesława Leśmiana, który mieszkał w kamienicy, w której obecnie znajduje się właśnie Bursztynowa Bistro.

„Wyślij pierwej z nowiną co najcichsze ziele, Potem sama się przybliż z kwiatami na czele – Pedząc przed się wonne kwiaty,
Wnijdź do wnętrza mojej chaty,
Bo chcę tobie sam opowiedzieć wiele.”

Szef baru zdradził mi małą tajemnicę, że cała karta baru będzie wyglądała w ten sposób. Wszystkie koktajle będą nawiązywać do twórczości Leśmiana. Nie mogę się jej zatem doczekać.

Seromaniacy pędźcie na Nowy Świat 37!

Ja wracam najszybciej jak tylko będę mogła i Wam z największym serowym sercem polecam! I jeszcze kilka fotek moich modelek z kolacji 🙂