Wielki Finał BlogerChef

15 Lip 2014

Wiem, że może dość późno przedstawiam Wam moją relację z Wielkiego Finału II edycji konkursu BlogerChef, ale to wydarzenie było dla mnie tak ważne, że wymaga rzetelnego opowiedzenia. Co oznacza, że potrzebuje także “poświęcenia” czasu, a w moim przypadku nie jest to takie proste

Dzisiaj jednak “zasiadłam” i opowiem Wam jakie są moje wrażenia z tego wyjątkowego weekendu. Wielki Finał BlogerChef.

5 – 6 lipca w Hotelu Windsor w Jachrance odbył się finał BlogerChef i piknik kulinarny. Jak wiecie, wygrałam III półfinał konkursu, dlatego byłam jedną z pięciu uczestników Wielkiego Finału.
Nie mogłam doczekać się tego dnia, kiedy stanę do kulinarnej rywalizacji o tytuł BlogerChef, ale oczywiście przyznam także, że im bliżej było do finału tym większy stres we mnie narastał.
Tak jak do półfinału, do tego wielkiego wydarzenia także przygotowywałam się bardzo skrupulatnie. Po rozmowach i konsultacjach z wieloma osobami postanowiłam przygotować sezonowane steki rib – eye. Ćwiczyłam smażenie steków przez wiele tygodni. Chciałam dopracować moje danie do perfekcji i byłam bardzo zadowolona z mojego przygotowania go podczas Wielkiego Finału. No, ale zacznijmy od początku…
Do Hotelu Windsor pojechały ze mną moje wierne fanki – moja siostra i przyjaciółka. Konkursowe gotowanie miało zacząć się o godz. 11, dlatego byłyśmy odpowiednio wcześniej, abym miała czas na obejrzenie miejsc do gotowania, przywitanie się z załogą BlogerChef i z innymi uczestnikami finału. Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam wielu znajomych blogerów kulinarnych, którzy przyjechali kibicować. Nie ukrywam, że wzbudziło to we mnie także większy stres. Im większa widownia tym większy strach i wzrost adrenaliny:)

Na początek przywitanie wszystkich przez Kasię Szatkowską (autorka bloga W Krainie Smaku) i Marka Bielskiego (twórca programu Doceń Polskie) – organizatorów konkursu BlogerChef. Potem wystąpienie szefa jury Mirka Drewniaka i przedstawienie dwóch pozostałych członków komisji: szefa kuchni Hotelu Windsor Marka Godlewskiego i eksperta branży gastronomicznej Tomasza Szymańskiego.

Na początku musieliśmy rozwiązać ogólny test z wiedzy kulinarnej.

Kolejnym zadaniem uczestników było ugotowanie dania pokazowego. Do niego mogliśmy się wcześniej przygotować i podać przepisy organizatorom. Na przyrządzenie tej potrawy mieliśmy 1 godzinę. Ja przygotowałam Sezonowany stek rib-eye z sosem z wątróbek z czerwonymi porzeczkami


Oprócz mnie w finale brali udział:

  • Martyna Sobka (http://smakiempisany.blogspot.com/), która przygotowała Wątróbkę drobiową z sosem wiśniowym i puree ziemniaczano-jabłkowym z duszoną modrą kapustą
 
 
Jak zapewne bez trudu zauważyliście – wszystkie dania były cudowne, pięknie podane i apetyczne. Moim zdaniem wszyscy stanęli na wysokości zadania:) Ja byłam z siebie bardzo zadowolona. Jury dobrze oceniło moją potrawę i wiedziałam, że była smaczna.
W drugiej konkurencji musieliśmy przygotować potrawy używając dwóch obowiązkowych składników, które znajdowały się w czarnych skrzynkach.
Po odkryciu skrzynek naszym oczom ukazał się mielony imbir Appetita oraz suszona żurawina Bakalland. Mieliśmy 3 minuty na dobranie składników z tych dostępnych na sali i kolejną godzinę na przygotowanie dania.
Przyznaję, że wybierając produkty nie miałam pojęcia co przygotuję i dużo czasu zajęło mi skomponowanie składników tak, abym w pełni “poczuła” danie, które przygotowuję. Finalnie jednak przyrządziłam pyszną sałatkę z wołowiną i sosem owocowym. Jury także oceniło ją dobrze, dlatego mogłam odetchnąć i adrenalina powoli ze mnie uchodziła:)
Niedługo po zmaganiach finałowych odbyły się warsztaty z syfonami iSi, które poprowadził Adam Michalski. Wraz z uczestnikami przygotował m.in. espumę serową, piankowe tiramisu czy błyskawiczny lekki deser czekoladowy. Ja byłam tak przepełniona emocjami związanymi z finałem, że nie mogłam w ogóle skupić się na lekcji, a tym bardziej czynnie w niej uczestniczyć.
Wieczorem nadszedł czas na uroczystą kolację oraz ogłoszenie wyników.
Byłam mocno spięta, jednak czułam, że wykonałam dobrą pracę i intuicja podpowiadała mi, że w finałowej dwójce będę ja z Pawłem Urbańskim. I tak też się właśnie stało… 🙂
finał BlogerChef
Tytuł BlogerChef zdobył Paweł Urbański, a ja byłam na II miejscu!:) Wielkie gratulacje dla zwycięzcy – przygotował dania na naprawdę wysokim poziomie. Ja jestem dumna z miejsca II i uważam, że to ogromny sukces. Sądzę także, że wszyscy uczestnicy powinni czuć się wygranymi, bo wejście do finałowej piątki to wielkie osiągnięcie.
finał BlogerChef
finał BlogerChef
Dzięki sponsorom wygrałam cudowne nagrody. To co na zdjęciu, to niewielka ich część:) Dziękuję Sony, Kenwood, Appetita, Fit&Easy, Fiskars, Stalgast, Kenolux, Bakalland, Sokołów, Ole!, Jan Niezbędny.
Po dniu pełnym emocji nadszedł czas na kolację. Dodatkową atrakcją wieczoru był pokaz przyrządzania jadalnych owadów i pajęczaków. Niektórzy próbowali prażonych larw mączniaka, smażonych świerszczy z chili oraz skorpionów i karaczanów z dipem śliwkowym. Ja się nie odważyłam, to są chyba jedyne “rzeczy”, których nigdy nie spróbuję;)
Drugą atrakcją było kulinarne show kucharzy Marka Godlewskiego i Tomasza Szymańskiego. Pokazali jak można szybko przygotować pyszne i niecodzienne zupy. Przygotowali krem z pieczonych buraczków i jabłek, jogurtowy chłodnik z dodatkiem herbaty z dzikiej róży, a także niebanalny żurek – z awokado i pokrzywami.
Potem już była tylko impreza i świętowanie drugiego miejsca;)
Kolejnego dnia odbył się Wielki Piknik BlogerChef. Nie uczestniczyłam w nim od początku, bo trzeba było odpocząć po dość wyczerpującej nocy:)
W niedzielę odbyły się warsztaty przekąskowe Dawida Pietrasza, szefa kuchni hotelu Szafran****. Ekspert w tworzeniu ekskluzywnych bankietów zaprezentował gościom jak w łatwy sposób przygotować małe kulinarne arcydzieła, tzw. finger foods, wykorzystując warzywa marki OLE!. Kucharz, jego zastępca oraz uczestniczący w warsztatach blogerzy przygotowali m.in. tortille z farszem pieczarkowym, roladki z kurczaka z suszonymi pomidorami czy kulki twarogowe w bakaliach podane na sałatce ze srebrnych cebulek.
Na pikniku odbył się konkurs z marką Posti, warsztaty kulinarne Marka Mocnego (dyrektora gastronomii hotelu „Poziom 511****” ), który stworzył przepyszne dania z browarami Amber oraz pokaz kulinarny Jana Kuronia z marką Fit&Easy.
Z marką Sokołów i ekspertem Zbigniewem Kurleto miałam przyjemność przygotowywać pyszne steki wołowe.
Piotr Chylarecki poprowadził warsztaty czekoladowe, na których wraz z uczestnikami lekcji przygotowywał m.in. deser z crème pâtissière, suflet czekoladowy i ręcznie wyrabiane praliny.
Można było także spróbować lodów Patiserka. Były zarówno sorbetowe, mocno owocowe lody na patyku, jak i sandwicze z klasycznymi lodami mlecznymi, zamkniętymi pomiędzy pysznymi kruchymi ciasteczkami.
Na pikniku odbyły się także pokazy kulinarne Winiary, nie mogło zabraknąć firmy DeLonghi, Sony oraz partnera Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej ze Skierniewic.
Weekend był cudowny i niepowtarzalny. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali i trzymali za mnie kciuki. Mam nadzieję, że jak najszybciej chociaż z częścią z Was będę miała okazję się spotkać.
Ogromne podziękowanie, wyrazy szacunku i podziwu składam Kasi Szatkowskiej i Marka Bielskiego – jesteście niesamowici. To dzięki Wam istnieje konkurs, który jest najważniejszym i najbardziej prestiżowym konkursem dla blogerów kulinarnych.
Raz jeszcze dziękuję całej ekipie BlogerChef (nie będę wymieniała nazwisk – Wy wiecie, że chodzi o Was;) – jak już wypowiadałam się w jednym z wywiadów – BlogerChef to nie konkurs to “rodzina BlogerChef”…
Do zobaczenia w przyszłym roku!!!:)
W relacji wykorzystałam zdjęcia moje oraz dzięki uprzejmości BlogerChef i Julity Strzałkowskiej (wrzacakuchnia.pl).